Gdy byłam dzieckiem dziadek latem zajadał się chłodnikiem. Za każdym razem zachwycał się jego smakiem i starał się przekonać mnie, że jest to coś naprawdę dobrego. „Tak, yhhhmmmm…..”- myślałam sobie. Po jakichś 20-stu latach jednak to się zmieniło i teraz nie wyobrażam sobie gorących dni bez chłodnika. Mój ulubiony to ten z botwiny. Nie tylko…