Halloween jest super! Chociaż niektórzy krzyczą, że to pogańskie święto i przyszło z Zachodu (tak, jakby obchodzili np. Noc Świętojańską…), to jest wokół niego wiele pozytywnych reakcji.

Imprezy halloweenowe są na przykład dobrą okazją na spotkanie ze znajomymi, ruszenie trochę wyobraźnią i pomyślenie nad przebraniem za czarownicę, kostuchę czy innego czorta. Halloween napędza też gospodarkę! Tuż przed 31 października babcie i dziadkowie kupują w Lidlu oraz Biedronce cukierki i ciastka na potęgę. Nikt nie zaryzykuje przecież psikusa w postaci zdechłego kota na wycieraczce…. O nie!
Tylko jedna kwestia jest taka, no powiedzmy, nie do końca wesoła. Chodzi mianowicie o dynie, które kilogramami kupowane są tylko po to, żeby wyciąć w nich oczy, nos, zęby czy usta. Robią klimat i wyrabiają u dzieci zdolności posługiwania się narzędziami ostrymi, ale po tym lądują w śmieciach :(, a przecież są takie pyszne….

A może by tak założyć Ruch Obrony Dyni? Skoro są już protesty przed Bożym Narodzeniem w sprawie karpi, to może i dynie dałoby radę ochronić? Wtedy byłyby wykorzystywane tylko i wyłącznie do jedzenia. W postaci chociażby pasty dyniowej do chlebka naan (na przykład z naszego przepisu), bułeczek czy pity.
Składniki:
- 1 duża dynia hokkaido
- 2 małe papryczki chilli
- 3 łyżeczki mielonego kuminu
- sól
- pieprz
- oliwa z oliwek
- sok z 1 limonki
- pęczek świeżej kolendry
Dynię kroimy na duże kawałki, wyrzucamy pestki i „nitkowaty” miąższ. Kawałki układamy na blasze do pieczenia, przyprawiamy świeżo mieloną solą i pieprzem, skrapiamy oliwą z oliwek i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 185 stopni na około 20 minut.


Upieczoną dynię studzimy, obieramy ze skórki i wrzucamy do melaksera.


Następnie dodajemy przyprawy: kumin, sól, pieprz, posiekaną papryczkę oraz listki kolendry, sok z limonki, 2 łyżki oliwy z oliwek. Całość miksujemy i wykładamy do miseczki.

My tak obchodzimy Halloween 🙂