Gdy byłam dzieckiem dziadek latem zajadał się chłodnikiem. Za każdym razem zachwycał się jego smakiem i starał się przekonać mnie, że jest to coś naprawdę dobrego. „Tak, yhhhmmmm…..”- myślałam sobie. Po jakichś 20-stu latach jednak to się zmieniło i teraz nie wyobrażam sobie gorących dni bez chłodnika. Mój ulubiony to ten z botwiny. Nie tylko wspaniale smakuje, ale i pięknie wygląda!
Do niektórych spraw i smaków trzeba po prostu dorosnąć. 🙂
Zapraszamy!

Składniki (na 5 porcji):
– pęczek botwinki
– pęczek rzodkiewek
– 5 ogórków gruntowych
– pęczek koperku
– dymka
– 3 ząbki czosnku
– 1 mała młoda cebula
– maślanka naturalna- 1 litr
– 4 łyżki jogurtu greckiego
– łyżka masła
– 3 jajka
– sól, pieprz
W garnku rozpuszczamy masło. Ząbki czosnku oraz cebulę kroimy w drobną kostkę i wrzucamy na roztopione masło. Smażymy 1-2 minuty cały czas mieszając. Buraczki obieramy i kroimy w drobną kostkę. Liście botwiny siekamy. Buraczki i liście wrzucamy do garnka, smażymy 3 minuty. Następnie do garnka wlewamy wrzątek (około 1 cm ponad warzywa) i gotujemy 5-7 minut. Zdejmujemy z płyty i odstawiamy do ostudzenia.
Ogórki obieramy i kroimy w drobną kostkę, rzodkiewkę siekamy w cienkie plastry, koperek i dymkę siekamy. Do ostudzonych buraczków wrzucamy warzywa i posiekaną zieleninę. Dodajemy maślankę oraz jogurt grecki i doprawiamy solą i pieprzem. Wstawiamy do lodówki na 3-4 godziny (chłodnik musi być zimny!). Przed podaniem gotujemy jajka na twardo i dodajemy do każdej porcji.
